Eugeniusz Bodo - rocznica urodzin

Eugeniusz Bodo ze swym ukochanym psem arlekinem o imieniu Sambo

Dziś przypada 116 rocznica urodzin Eugeniusza Bodo, wspaniałego przedwojennego aktora, uwielbianego przez panów i ubóstwianego przez rzeszę kobiet. Bodo, a właściwie Bohdan Eugène Junod, urodził się 28 grudnia 1899 roku w Genewie. Jego ojcem był Szwajcar Teodor Junod, matką Polka, Jadwiga (Dorota Anna) Dylewska. I choć małżeństwo szybko osiedliło się w Polsce, Bodo do końca życia legitymował się szwajcarskim paszportem. Niestety, w swoim czasie, ów paszport zaciążył nad całym jego życiem.

O tym, że kariera Eugeniusza Bodo to świetny materiał na scenariusz, już się przekonano. Trwają obecnie prace nad 13-odcinkowym serialem „Bodo” traktującym o życiu aktora i jego drodze na szczyt. Będzie to opowieść o trudnych decyzjach, o ucieczce z domu, pierwszych krokach w prowincjonalnych teatrach, a także o jego relacji z matką i związkach z kobietami. Pokazane będą również kulisy rewii i plany przedwojennych filmów, przypominające najsłynniejsze muzyczne szlagiery Bodo, np. „Baby, ach te baby". Młodego gwiazdora zagra Antoni Królikowski, a jego starszą wersję Tomasz Schuchardt. Premiera serialu planowana jest na wiosnę 2016 roku. W tekście zamieszczamy kilka zdjęć z planu w Żyrardowie, który odwiedziliśmy we wrześniu bieżącego roku. A teraz, uprzedzając serial, kilka słów więcej o samym aktorze.


Młody Eugeniusz dorastał w artystycznej atmosferze. Jego rodzice prowadzili łódzki kinoteatr Urania. To właśnie tam debiutował i zdobywał aktorskie "otrzaskanie" Bodo. Ale wypłynąć na szerokie wody nie było łatwo. Po opuszczeniu rodzinnego gniazda trudnił się sprzedażą biletów, a następnie występował jako statysta. Przełom nastąpił dopiero w roku 1917, w którym zadebiutował, już jako pełnoprawny aktor, w teatrze Apollo w Poznaniu. Marzeniem była jednak Warszawa. Udało się. Karierę warszawską rozpoczął od kabaretu Sfinks, gdzie występował jeszcze pod swym nazwiskiem, Junod. Niedługo później przybrał pseudonim artystyczny, utworzony od pierwszych sylab imion: swojego oraz matki: BOhdan-DOrota.


Kolejne występy w warszawskim teatrzyku Qui Pro Quo, przyniosły mu wielką sławę. Teatrzyk mieścił się przy ulicy Senatorskiej 29/31, o czym informuje współczesna tablica pamiątkowa. Niemal z dnia na dzień znalazł się Bodo w gronie najznamienitszych artystów takich, jak: Loda Halama, Adolf Dymsza, Hanka Ordonówna, Mira Zimińska, Tadeusz Olsza, z którymi, w późniejszych latach, niejednokrotnie dzielił plan filmowy. 

Na szklanym ekranie zadebiutował w połowie lat 20. w niemym filmie „Rywale” (1925). Stwierdził jednak, że film niemy nie ukazywał wszystkich jego atutów i po kilku próbach wdania się w romans z tą sztuką, Bodo wrócił na deski teatru, występując w kabaretach w Perskim Oku, a po kilku latach w Morskim Oku. Tam też zyskał międzynarodową sławę, śpiewając u boku Stanisławy Nowickiej kompozycję Jerzego Petersburskiego - "Tango milonga".


Inna sprawa, że Warszawa rzuciła aktora w wir życia towarzyskiego. W tym czasie już nie szeptano, a mówiono głośno o jego romansach: ze skandynawską aktorką Elną Gistedt, Norą Ney czy amerykańską pięknością (tahitańskiego pochodzenia) Anne Chevalier. Z żadną jednak się nie związał na stałe. Przez większość tego czasu mieszkał wraz z matką i swoim ulubieńcem – dogiem Sambo w apartamencie na Marszałkowskiej, gdzie na klatce schodowej kolejne fanki wypisywały dla niego wyrazy miłości. Trudno się dziwić, Bodo był, i jest wciąż, postacią ikoniczną. Jego niezwykły urok osobisty, klasa i zawadiacki styl nie były jedynie filmową kreacją. Mimo, że przy całym swym uroku, był jednak dość niezdarny, powiedzielibyśmy, toporny, Polska publiczność go kochała. I choć po tragicznym wypadku samochodowym (1929), w którym zginął jego kolega Witold Roland, Bodo stronił od alkoholu, jego popularność, zarówno w kręgach towarzyskich, jak i wśród widowni, nie malała. Da się bez wódki? Da się!


Łącznie wystąpił w 18 filmach takich, jak: Czy Lucyna to dziewczyna?, Paweł i Gaweł, Jego ekscelencja subiekt, Jaśnie Pan szofer czy Pieśniarz Warszawy. Były to przede wszystkim komedie, ale aktor nie bał się również występować w filmach poważnych, o tematyce uderzającej w wojenne tony. Większość z tych filmów nie miała jednak skomplikowanej fabuły, ale utwory w nich odśpiewane przez Bodo przetrwały całe lata: „Zimny drań”, „Umówiłem się z nią na dziewiątą” czy „Ach, śpij kochanie” śpiewane są po dziś dzień.

Jego błyskotliwą karierę przerwała wojna. Krótko po ataku wojsk niemieckich, Bodo przeniósł się do Lwowa, by tam na nowo podjąć działalność estradową. Tam zastała go okupacja Sowiecka. Życie było znośne do czasu agresji niemieckiej na ZSRR. Aktora aresztowano i osadzono w więzieniu. Jako posiadacz szwajcarskiego paszportu, został oskarżony o szpiegostwo na rzecz III Rzeszy. Nie pomogły zabiegi dyplomatyczne. Eugeniusz Bodo zmarł z wycieńczenia w jednym z sowieckich łagrów. Dokumenty wskazują, że miało to miejsce 7 października 1943 roku. Pochowano go w zbiorowym grobie. Ukochany pies, Sambo, przeżył swego pana o rok. Pozostawiony w Warszawie, zginął podczas Powstania.

Gorąco polecamy obejrzeć choćby jeden przedwojenny film z Eugeniuszem Bodo w roli głównej. Nie ma obecnie kłopotu z dotarciem do nich. I choć technika filmowa zmieniła się znacznie, przedwojennych dialogów, prezencji i swoistej dezynwoltury nic nie zastąpi.

Iwona & Piotr
zdjęcia (za wyjątkiem fotografii archiwalnej): Iwona.