6-letni plan odbudowy Warszawy



Zupełnym przypadkiem trafiła na naszą redakcyjną półkę książka, sygnowana nazwiskiem Bolesława Bieruta, o dźwięcznym tytule "6-letni plan odbudowy Warszawy". Książkę wydano w roku 1950 nakładem wydawnictwa Książka i Wiedza. Wyłożono w niej co większe założenia planu odbudowy stolicy. Ów plan ubrano w formę ogromnej księgi, zamkniętej twardą czerwoną okładką. Można powiedzieć, że to kolejna cegiełka do historii dziejów miasta. I faktycznie, rozmiar publikacji, jej ciężar oraz kolor przywodzą na myśl cegłę, może odrobinę nieforemną, ale jednak cegłę - jedną z wielu, które wykorzystano w procesie odbudowy miasta.

Powstaje jednak pytanie, czy to rzeczywiście istotny dokument czy propagandowy panegiryk? Osobiście uważam, że jedno i drugie. Odpowiem jednak inaczej: księgi wniosków i zażaleń już widzieliśmy (niektórzy z nas nawet pamiętają). Zobaczmy więc, jak wyglądała księga życzeń.

“Potrzeba wysunięcia na czoło zagadnień odbudowy Warszawy wypływa z całego szeregu względów, a najpoważniejszym z nich jest konieczność skupienia większej uwagi przez warszawską organizację partyjną na tej właśnie sprawie.”*

kartusz otwierający


Publikację spięto dwoma przepięknymi kartuszami przedstawiającymi Warszawę. Karusz otwierający przedstawia plan miasta z czasów Augusta III Mocnego. Ramę dla planu stanowią obrazki co bardziej reprezentacyjnych budowli. Dół wieńczy panorama miasta. Z całą pewnością komuś w kierownictwie PZPR bardzo się takie wyobrażenie miasta spodobało, gdyż  kartusz zamykający stworzony został na tę samą modłę, z tą oczywicie różnicą, że przedstawia Warszawę zgodnie z założeniami planu 6-lecioletniego. Rzut główny przyozdobiono szkicami mających powstać budowli (patrz niżej). To przy okazji wizja symbolicznego rozliczenia się z monarchistyczno-kapitalistyczną przeszłością, na którą nakłada się demokratyczno-socjalistyczny ład, vide:  "tak było" - "tak będzie". Wszystko co pomiędzy kartuszami to teraźniejszość. Dodajmy, teraźniejszość z obietnicą świetlanej przyszłości.

kartusz zamykający




Nie ma wątpliwości, że obcujemy z propagandowym majstersztykiem, począwszy od słusznie czerwonej okładki**, po tendencyjne zestawienia zdjęć oraz drobne szczegóły poszczególnych grafik i wykresów. Spójrzmy na poniższą tabelę przedstawiającą przyrost ludności miasta w poszczególnych latach, na której widzimy przedwojennych krwiożerczych kapitalistów wyobrażonych na tle ciasnej zabudowy mieszkaniowej, służącej maksymalizacji zysku i uciskowi mas pracujących oraz powojenną klasę robotniczą na tle miasta dużych przestrzeni.
__
**  kolejne wydanie miało już okładkę niebieską.

wzrost ludności Warszawy w latach 1921-1950
Tabela - wzrost ludności Warszawy / detal
“Nowa Warszawa nie może być powtórzeniem dawnej, nie może być poprawionym jedynie powtórzeniem przedwojennego zbiorowiska prywatnych interesów kapitalistycznego społeczeństwa, nie może być odbiciem sprzeczności rozszarpujących to społeczeństwo, nie może być widownią i podłożem wyzysku pracy ludzkiej i panoszenia się przywilejów warstw posiadających”

Każdy rozdział, opatrzony odpowiednim wstępem, uzupełniają też liczne zdjęcia przedstawiające Warszawę z lat 1945-1950. Stanowią one nie lada gratkę dla miłośników archiwalnej fotografii. W zestawie znalazł się także nielichy portret Bieruta oraz Stalina.

Zakres wytyczonych przez "naczelny organ" prac, był niezwykle szeroki. Zakładał on m.in. rozbudowę przemysłu, rozwój budownictwa mieszkaniowego, opieki zdrowotnej, szkolnictwa, zieleni miejskiej, transportu itp. Na dobrą sprawę, dewizę tej publikacji można przedstawić słowami, jakie padły dziś w exposé premier Beaty Szydło: po pierwsze: rozwój, po drugie: rozwój, po trzecie: rozwój (w skrócie: 3x rozwój).

“6-letni plan budownictwa i rozwoju Warszawy jest częścią ogólnonarodowego programu przebudowy gospodarczej, kulturalnej i społeczno-ustrojowej Polski. Naczelnym zadaniem, treścią kierunkową tego programu jest stworzenie nowych, lepszych i rozumniejszych warunków życia człowiekowi pracującemu.”





Nie trzeba się więc dziwić, że w założeniach z 1950 roku znalazło się również miejsce dla budowy szybkiej kolei miejskiej, inaczej - metra. Do 1955 miano rozpocząć jego budowę. Poniżej zamieszczam schematyczny plan komunikacji (czarna nitka oznacza I linię metra).

I linia metra / Młociny - Centrum
Jednak prawdziwą perełką publikacji (tak w wymiarze propagandowym jak i estetycznym) są liczne szkice przedstawiające planowane budowle i ogólnie, organizację przestrzeni w "nowej" Warszawie. Co by nie mówić, szkice są przepiękne i wyzwalają przy tym niezwykle silne emocje - często pozytywne. Piękna kreska rysowników: Jana Knothego, Kaziemierza Marczewskiego i Zygmunta Stępińskiego sprawia, że Warszawa staje się momentami współczesnym wyobrażeniem starożytnego Rzymu czy Bizancjum. Obrazu dopełniają wszędobylskie obeliski i fontanny. Socjalistyczny monumentalizm w pełnej krasie. Cóż dodać? Mieli rozmach... 

“Nowa Warszawa ma stać się stolicą państwa socjalistycznego. Walka o oblicze ideologiczne naszego miasta musi być prowadzona z całą świadomością i wytężeniem wszystkich sił w tym kierunku.”

Przyjrzyjmy się więc wybranym szkicom. Stadion na Wierzbnie (rys. 1) prezentuje się niczym rzymski hipodrom - tylko czekający na pierwsze igrzyska. Podobne skojarzenia budzi wizja Placu Trzech Krzyży (rys. 2).

Rys. 1 / Stadion sportowy na Wierzbnie


Rys. 2 / Plac Trzech Krzyży / w centralnym punkcie widoczy kościół Św. Aleksandra




Warto zwrócić baczniejszą uwagę na place. Wiemy, że były one ważnym elementem w założeniach budownictwa socjalistycznego. Na początek całkowicie przearanżowany Plac Grzybowski (rys.3, poniżej), z gmachem PAST'y w centralnym punkcie.

Rys. 3 / Plac Grzybowski

Kolejny z listy, Plac Unii Lubelskiej (rys. 4). Nie widać linii tramwajowej, są natomiast luksusowe auta.

Rys. 4 / Plac Unii Lubelskiej - widok na ul. Marszałkowską
Na placu Zbawiciela (rys. 5) również brak tramwajów (pomimo planów rozwoju komunikacji szynowej), znalazło się natomiast miejsce na fontannę. Kościół Najświętszego Zbawiciela pozbawiono charakterystycznych wież.

Rys. 5 / Plac Zbawiciela


Dworzec śródmiejski (rys. 6) również został otoczony rozległym placem. Wizji dopełnia kolejna fontanna (po prawej u dołu). Już widać jednak, że nad projektem zbierają się czarne chmury.

Rys. 6 / Dworzec śródmiejski

Zamieszczam również, nie mniej przestrzenną wizję Muranowa (rys. 7). Zwraca uwagę futurystyczne auto, o fontannie nie wspominam.

Rys. 7 / Muranów

I na koniec jeden z moich ulubionych szkiców (rys. 8) przedstawiający skrzyżowanie Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi - widok w kierunku południowym. Po prawej stronie widoczna fasada Hotelu Polonia (Al. Jerozolimskie 45).

Rys. 8 / Marszałkowska, róg Al. Jerozolimskich






Część tych koncepcji odnajdziemy w zrealizowanym projekcie Marszłkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (MDM) - surowa forma budowli, symetria, kolumnady, rozległa przestrzeń, charakterystyczne strzeliste latarnie (czy raczej, kandelabry) osadzone na kamiennych podstawach. To taka "nowa" Warszawa w miniaturce. Na więcej nie starczyło pary.

                                                                               * * *

Wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem po obejrzeniu szkiców, miały mieszane uczucia. Nikt nie miał wątpliwości, że tak przedstawione wizje działają na wyobraźnię, podobają się - a przecież minęło już, nieomal, 70 lat od ich powstania (proszę sobie wyobrazić jak musiały oddziaływać na ludzi w roku 1950, kiedy dookoła znajdowały się tylko ruiny i gruz!). Z drugiej strony, człowiek czuje się odrobinę nieswojo, wzdychając do obrazka przedstawiającego widok Warszawy przerobionej według socrealistycznego klucza - zwłacza mając świadomość, jak wiele kamienic wyburzono już po ustaniu działań wojennych. Inna sprawa, że z tego co przedstawiono na rysunkach, wybudowano w zasadzie tylko PKiN***, w dodatku w zmienionej, nazwijmy to, aranżacji.

Piotr Gruchała

* wszystkie cytaty pochodzą bezpośrednio z książki.
*** MDM nie znalazł się na szkicach zawartych w omawianej książce, choć niewątpliwie był częścią planu (w ramach budowy dzielnic mieszkaniowych) - jego projekt powstał właśnie w roku 1950.